K&K!
Po uporaniu się ze sprawami remontowymi, ale ze śledzeniem wątków naszej tutejszej wymiany
poglądów, niekiedy b. obfitej mimo starań dostawców Internetu, przekazuję może nieco
nieuczesane i zapewne wybiórczo oraz niechronologiczne moje spostrzeżenia. Postaram się
też zawrzeć je w jednym mejlu, a nie ich mnóstwie.
Rady sektorowe. Zapewne prawie nikt tego już nie pomni, może poza Beatą Ostrowską, ale
miałem - nie boję się tego określenia - niebagatelny wkład w pozyskanie prowadzenia
pierwszej z nich przez PTI. Rozpatrywałem to, aczkolwiek było to spójne ze zgodną opinią
ówczesnego ZG, jako szansa realizacji celu strategicznego naszego stowarzyszenia wzrost
jego prestiżu i rozpoznawalności. Jednocześnie mimo mojej w tamtym czasie złożonej
sytuacji zawodowej nie pretendowałem do otrzymywania apanaży ze środków tego
przedsięwzięcia przekazywanego do PTI przez PARP. Oczywiście tym przedsięwzięciem musiały
zajmować się osoby wynagradzane z ww. środków powołane przez PTI. W szczególności była to
Beata Ostrowska. Ocena tego, i kolejnych przedsięwzięć, w kontekście kosztów osobowych w
odniesieniu do zmiennej sytuacji finansowej PTI może być niejednoznaczna. W szczególności
czy lub nie miała związek z koniecznością zbycia naszego pierwszego lokalu. Ponadto też
niejednoznaczna może być ocena czy dały one zakładany efekt strategiczny.
Materiały GKR. W dyskusji pojawiła się teza iż udostępnienie delegatom, czyli jednak
najwyższej władzy w PTI, wielu materiałów, w szczególności GKR-u, może wywołać zbędny
zamęt ze względu na konieczność dostępu do materiałów źródłowych (pomijam tu kwestię
ograniczania dla najwyższej władzy konstrukcjami jak NDA czy DO). Nie zgadzam się z tym,
gdyż zazwyczaj materiały takie jak powyżej są syntezą materiałów źródłowych i to jest cel
powoływania takiego ciała. A materiały syntetyczne zazwyczaj są klarowne i dostępne do
rozumienia przez średniostatystycznego delegata. Jak chociażby pierwsze z brzegu -
rekomendacja GKR zmiany plany kont przez dodanie zespołu 5. Nie wymaga to wyjaśniania
poprzez dostęp do materiałów źródłowych, ewentualnie obrazowego stwierdzenia, że ogólny
wydatek (zespół 4) na pinezki warto mieć rozbity na przedsięwzięcia (zespół 5). Wtedy
zapewne nie byłoby (lub byłoby ich mnie) kontrowersji czy przedsięwzięcie "rady
sektorowe" są np. dla PTI neutralne. Dlatego pomimo początkowej milczącej akceptacji
optowałem - jak i kilka osób z tej listy - za (z restrykcjami) dostępem dla najwyższej
władzy ww. materiałów, jak i dołączenie do listy Jacka Pulwarskiego.
Dorobek kandydatów, w tym naukowy. Uważam, że my, delegaci, mamy już pokaźną wiedzę w tym
zakresie zarówno co do Anny Beaty Kwiatkowskiej jak i Tomasza Królikowskiego. Sądzę że
rywalizacja w tym kontekście może być zwodnicza, zwłaszcza iż oboje specjalizują się w
zakresie edukacji informatycznej. Nie sposób z tego wywodzić, że konkretna osoba może
prowadzić PTI w stronę wyłącznie informatyki czystej, a druga już nie. Ponadto istotne
powinno być to, że PTI, a zwłaszcza jej władze, to gra, i prawa zespołowa. W tym
kontekście warto oceniać na ile jedna czy druga osoba ma konkretny, osobowy pomysł na
skład ZG.
Finanse i działalność gospodarcza. Z dyskusji wiemy, że w tych obszarach stan PTI jest
trudny. Dlatego sądzę, że oboje kandydaci są bardzo ostrożni co do serwowania pomysłów na
bliższą i dalszą przyszłość. Zapewne oboje z racji członkowska w obecnym ZG mają sporą
wiedzę aktualną, ale raczej wolą ją skonfrontować ze stanem bieżącym po wyborze. Ponadto
odnoszę wrażenia na podstawie dostępnych tu informacji, że to właśnie Anna Beata
Kwiatkowska była w obecnej kadencji b. aktywna w tym zakresie, choć nie zawsze oznacza to
sprawczości, bo to jest warunkowanie usytuowaniem funkcyjnym. A brak obecnie wskazania
osoby wice odpowiedzialnej za ten obszar nie oznacza iż taka osoba nie zostanie powołana.
I już w pewnym aspekcie różnorodnościowym. Zauważyłem, że na tej liście aktywnych osób
mamy 34, z czego tylko 1/4 (8) to nasze koleżanki. Wypowiadające się, poza co zrozumiałe
Anną Beatą Kwiatkowską, nadzwyczaj ascetyczne. Natomiast w propozycji ABK mamy dwie takie
osoby, z czego Maria Ganża (niech będzie z angielska Ganzha) to a'propos
przedstawicielka ww. informatyki czystej. Wyda mi się to, nie tylko ze względu na
informatykę czysta, pomysłem dobrym.
Z uszanowaniem, Janusz Dorożyński